środa, 21 stycznia 2015

Wypalenie??

Wiecie co, nie chce mi się. Niby pomysłów 100 na minutę, bo to coś nowego mam i fajnie byłoby się pochwalić, zrecenzować, polecić lub nie polecać. A jednak jakoś ciężko mi się zabrać do pisania o czymkolwiek ostatnio.

Marzy mi się:
a) usiąść wieczorem nad książką popijając herbatę
b) obejrzeć jakiś dobry film w miłym towarzystwie
c) robić milion rzeczy w tym samym czasie

Jestem bardzo chaotyczna, niepoukładana, czasem zbyt leniwa albo po ludzku wredna.
Dlaczego? Bo dużo złego mnie w życiu spotkało, ale przez to stałam się "silniejsza".
(czyt. pyskata, nerwowa itp) przez co pewnie niektórzy mogą mnie nie lubić...

Dziś dzień zapowiadał się nie najgorzej i taki był, aczkolwiek jest też do czego się przyczepić...
1) Oczywiście [jestem trochę głucha teraz bo mam KATAR i trzeba do mnie czasem krzyknąć :) ]
2) Kręci mi się w głowie, bo jestem osłabiona moja temperatura ciała wynosi 35 stopni.
3) Nie mogę gadać [a lubię {wieeem, nie wyglądam na taką :) }] bo mam zawalone drogi oddechowe [dziś to i tak bajki, bo wczoraj to ani "be" ani "me"]
4) I zazwyczaj jest tak, że jak coś
a) spadnie
b) połamie się
c) są jakieś straty
to na 90 % winna będę ja. I nikogo nie obchodzi, że stoję na drugim końcu kuchni

Rozmowa między mną a E:

J: Ja wiem, że jestem chaotyczna, ale zauważ, że nie wszystkie błędy ja popełniam, a jednak wszystkie przypisuje się  mojej osobie.
E: Ale to tak z PRZYZWYCZAJENIA
J: Wooow! To mnie zabiło. Wiesz, bo jak ja naj*ie to się przyznaję, ale jeśli ktoś coś napsoci i słyszę w oddali głos M. "Znowu M..." to mnie szlak trafia. I to jest niesprawiedliwe. Ja wiem, że sprawiedliwości nie ma na świecie, ale {i tu mój wywód]
E: W polityce i tv nie ma sprawiedliwości, nigdzie nie ma.
J: Ale ja sobie nie pozwolę, żeby mnie ktoś je*ał za wszystko.

Dziś na grillu nie stałam, a dostało mi się [nie osobiście] w pysk {Bo M stała} ale menago też stała i nie widziała czy te mięso jest przypalone (raczej spieczone) czy nie.

H: No, nawet mi się mogło to zdarzyć. W sumie każdemu.

"Ale nie każdy dostaje opier*ol za wszystkich" - Takie mam wrażenie.

Na przykład jeszcze jedna sytuacja:

Wysuwam szufladę. Patrzę nie wróciła na swoje miejsce..
"Znowu nie wysunięta szuflada" - M
Potem patrzę a to Z mi przesuwa te szuflady. Nosz K*a mać!

Także mały apelek:

Przyznam się jeśli będę pewna na 200 %, że zawiniłam. Wtedy podkulę ogon i przyjmę z pokorą dezaprobatę. 

PS: Za połamane szuflady nie dostaję ochrzanów. :D Dostaje je kto inny :D

PS2. Nie, nie mam złego humoru. Wręcz przeciwnie. Mam świetny humor mimo, że mam ograniczony...dopływ tlenu...

Poza tym, zawsze może być gorzej, albo lepiej. A każdy dzień to szansa na upadanie i podnoszenie się z porażki.

Jestem tylko zniesmaczona zachowaniem gorszym niż zachowanie małego dziecka... mianowicie [dorośli ludzie obgadują siebie nawzajem - dla mnie jest to poniżej krytyki, bo jeśli masz coś do mnie to mów prosto w twarz mnie a nie innym] 


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pralka w roli głównej

Stoi sobie taka w łazience... "Szlag! Jak się ja włącza?!" - spytałam siebie zanim oprzytomniałam wstając z łóżka ale chciałam zrobić pranie. W przed dzień [niedziela pracująca od 7:00-16:00] po pracy, wsunięciu połowy obiadu... zwyczajnie, nie wiadomo kiedy zasnęłam rodzicom na kanapie i budząc się po 1,5h. A dziś zmęczona...może pogoda też swoje robi...





P. pisze do mnie, że jest na mnie zły... Ja o niczym nie wiem. Okazało się, że egzaminu biedaczek nie zdał, a ja niby namawiałam go żeby się nie uczył!! Masakra z tymi facetami... :/
PS: Za 2 tygodnie ma kolokwium

Guarany proszę, Kobiety bo zasypiam na siedząco... a tyle jeszcze mam do zrobienia

środa, 14 stycznia 2015

Wieeeelki powrót! LIEBSTER BLOG AWARD

Witajcie!
Jestem z powrotem :)
Wena mnie ostatnio opuściła...
Niby tematów mam sporo do obgadania na blogu, ale jakoś nie potrafiłam ubrać ich ze składem i ładem... system komputerka padł... ( nie wielką moją pomocą :D ) [kto jak kto, ale ja psuć potrafię!] :D to teraz sprawdzam czy działa :))) Działa! 
Praca? Są dni fatalne, są dni neutralne i są fajne. No trudno. Widać, taki czas mam, że nawet nad literaturą nie mogę się skupić. No bywa. Zmęczenie... W ogóle ten rok jakoś za fajnie się nie zapowiadał...
Ponad to... moja waga się zepsuła. Od początku roku +2 kg  :)
Dziś przeglądając pewien portal społecznościowy dostałam wiadomość o możliwości zmiany pracy...
tam gdzie się ubiegałam dokładnie rok temu... ale biorąc pod uwagę:
- stracone nerwy
- determinację
- oddanie zawodowe
w efekcie czego:
KTOŚ MI DAŁ SZANSĘ NA 4LETNI OKRES 
i mam szansę w tym czasie stanąć na własne nogi, to chyba raczej nie zrezygnuję z obecnej.
Nie chce mi się wracać do punktu zerowego...

 ***

A co tu?
Dwa zaproszenia do nominacji tej samej na szczęście to zlepię od razu... tylko... kogo ja nominuję ?? :( To jest problem :D

LOUI i Doorka  Dziękuję :*

LIEBSTER BLOG AWARD cóż to takiego?


„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

wtorek, 30 grudnia 2014

Notka bezsenna - uuuu dawno tak beznadziejnego doła nie miałam....

Czy długo mnie nie ma? Czy Czytelniczki za mną tęskniły? Eee chyba nie.. :)

Muszę trochę ponarzekać. Muszę bo się w końcu uduszę...

Po pierwsze praca... jedyna kobieta którą szczerze kocham i nienawidzę.... dlaczego? A no bo zawsze jest tak, że im bardziej chcę tym bardziej ni ch***a nie wychodzi... byle do 1-go... a pierwszego najpóźniej się wyjaśni czy zostaję czy nie... bo co mi z tego, że ja chcę...ja sobie mogę chcieć... (że niby się mam zastanowić) ale nad czym jak w dzisiejszych czasach bierzesz co dają... nie ma rady... ciułam sobie a nuż jakiś pomysł biznesu wpadnie do głowy... Choć mimo, że 20 lat zastanawiam się ciągle co ja umiem zrobić pożytecznego...nie wiem... Kiedyś chciałam zostać dentystką, psychologiem, strażakiem... ale zabrakło mi samozaparcia... tak jestem leniem i przebimbałam czas na marzeniach...

Święta... ? Dzięki Bogu udały się tak jak chciałam. Obyło się bez kłótni jak rok temu... Goście posiedzieli, pojedli, pośmiali się. Gwarancja, że raczej rok będzie udany...oby bo przed nami jeszcze Sylwester... a po sylwestrze daj Boże ostatni dzień na próbnym i przynajmniej rok na umowie... Bo potem to chciałabym powiększyć rodzinę a jakiś czas....

Tak. Mam trudny okres w życiu... Nienawidzę mieć złej passy i nic nie wiedzieć...


Gdzieś zatraciłam codzienny optymizm... rzadziej słucham muzyki, która tak pomaga...bez której nie wyobrażałam sobie żyć...a dziś wolę ciszę, ewentualnie cichy telewizor w tle...czy mruczenie komputera...
Na ulubione strony zaglądam, a się nie udzielam...
Duszę się przygniatającym czymś co zgania mi sen z powiek...

I czuję, że cholera zawiodłam na całej linii siebie i innych,,,, jakie to beznadziejne uczucie :/

Brzmi jak wyznanie samobójcy?

Nie mam charakteru samobójcy... Dla mnie szklanka do połowy zawsze pełna... a sztormy wolę przeczekać... tak jak teraz...czekam... aż wzejdzie Słońce...

Wasza wycofana z życia Tusia

czwartek, 11 grudnia 2014

Kochany Święty Mikołaju... listy...

Nie długo Gwiazdka...nie przynoś mi fury słodyczy bo te leżą, leżą i jak sobie przypomnę to zjem, (no ale jeżeli masz zbędne czekolady z Wedla, Milki, Schogetten albo z Alpen Gold tylko pamiętaj z orzechami - to nie pogardzę :D ) no i do tego ulubione wafelki w czekoladzie... aaaa no i te pyszne krówki!!! 

PS: Obiecuję, że nie będziesz musiał szukać swojego Rudolfa pod moją choinką w kawałkach puzzlowych :D

Twoja malutka Tusia...

Wiecie co, fajna sprawa z tymi listami do Świętego Mikołaja. Jak czytałam (trafiłam kilka lat temu). I teraz czytam. Kurcze te dzieci takie niewinne....rodzice nie mają pieniędzy na fajną zabawkę na głupią czekoladę niekiedy (są takie rodziny!) (chociaż prezentu w postaci żywego psa sztuk nie jeden a 2-4 + 4 dzieci + 2 dorosłych - nie pochwalam. Chyba, że dziecko na tyle dojrzałe i świadome, że psiak to jednak obowiązek). 
Reszta do zrobienia...jakieś gry, książki, ciuchy często buty czy kurtkę...
Akcja koncert charytatywny dla dzieci z domów dziecka "I Ty możesz zostać Świętym Mikołajem" jak się patrzyło w telewizor na te zapłakane z radości dzieci...sama się wzruszałam...
I czy ten program coroczny był tylko "podupchą" (kolokwialnie mówiąc) i zebrana kasa szła do kieszeni organizatorów nie wiem. Skupiam się na dzieciach zawsze...i nie mam oporów kiedy jest zbiórka żywności nie kupić czegoś do tego wózka

I nie chodzi tu w ogóle czy te dzieci wierzą w Mikołaja czy nie....
Liczy się to, że każdy z nas jeśli chce może być takim świętym Mikołajem...
...a zapłata to radosne oczy i szczery uśmiech dziecka... czyż nie przyjemnie,




Lena napisała ...
Witaj Święty Mikołaju mam na imię lenka piszę do Ciebie bo chciała bym dostać bardzo kilka zabawek i ubrań jest ciężko mamusia nie pracuje zajmuje się wychowywaniem mnie mam chore serduszko tatuś zostawił nas kilka miesięcy temu a mamusia nie może liczyć na jakoł kolwiek pomoc jesteśmy zdane same na siebie bardzo by mnie ucieszył prezent od Ciebie chciała bym mieć prawdziwe święta bardzo Cię kocham Święty Mikołaju i gorąco pozdrawiam lenka

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Notka +18 ;)

Nie było takiej notki! :D
Takiej + 18...

Bo ta butelka tak stoi...i czeka ąż coś wymyślę...
Kto wierzy i praktykuje niech lepiej tego nie robi :D
Kto wierzy i nie praktykuje...niechaj...spróbuje?

SYROP to jest syrop ale nie taki na kaszel :p

Syrop barmański AMARETTO....
Wiecie co sobie pomyślałam?
Wiecie co sobie pomyślałam.??
Mówię...coś na słodko (jakieś ciacho wielkie)... nieeee!
Do kawy se wleje..... nie no Tusia nie przepada :/ Nie też odpada...
Wiem!
DRINK o.O !!

Oczywiście nie, że jestem zwolenniczką napojów wyskokowych... Nie nigdy w życiu! Ale tak: za chwilę święta...po nich Sylwester. Nowy Rok. A no właśnie CholeraNaczelna w tym roku przyda mi się Twój przepis na brak KACA....

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Refleksja nr...czyli o zwierzętach i ich zachowaniu... i Świeczki!!!

Jedne są potulne, przyjazne drugie agresywne i nie ufne...a inne psiaki są nieprzewidywalne... tak jak mój....

I. Dlaczego pies źle reaguje na niektóre dzieci?

Ano możliwym jest, że kiedyś jakiś bachor (innego określenia - łagodnego nie znalazłam) uderzył psiaka np w pysk i pies pamięta! i każde spotkanie z osobnikiem w podobnym wieku MUSI być zagrożone. Mój pies nie pozwala się do siebie zbliżać po tym jak jakiś niewychowany bachor podleciał i uderzył go z otwartej w pyszczek za szczeniaczka...a co matka? a matka się tylko śmiała! Bezstresowe wychowanie, a jak pies ugryzie czyja wina? Właściciela psa...nie bacha.
Dlatego też od tego czasu nie pozwalam dzieciom od 1+ roku życia podchodzić szczególnie tym szalonym...bo to jednak tylko średni piesek, który raczej tylko przewróci, powarczy, groźnie szczeknie... wystarczy, żeby delikwent się rozpłakał i wojna gotowa.

II. Mniejsze psy atakują większe?

Mój pies jest wrodzonym zaczepiaczem dużych psów. Nijak nie mogę go oduczyć rzucania się do amstaffa, wilka, czy owczarka niemieckiego. Mimo dwóch bójek i mimo kolczatki. Zapalony pies zaczepno-obronny. Zaczepia i jego trzeba bronić. PS: Wiem kolczatka dla średniego psa pasuje jak wół do karety...żadne sposoby nie działają :(